Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

   

 

       

 

SPIS  TREŚCI

( Kliknij aby przejść do wybranego artykułu )

I. PROTOTYPY

 

III. OPIS  KONSTRUKCJI

  1. ZAŁOGA

  2. KOSZT  PRODUKCJI

  3. UZBROJENIE

  4. KADŁUB

  5. WIEŻA

  6. NAPĘD

  7. ZAWIESZENIE

  8. PRZEKRÓJ TYGRYSA

  9. ZMIANY  W  KONSTRUKCJI

  10. ZIMMERIT

  11. SŁABOŚCI  TYGRYSA

  12. CUDZOZIEMCY  ZA  KIEROWNICĄ

  13. WERSJE  SPECJALNE  TYGRYSA:

  1. PUENTA

  2. POTOMEK

  3. BIBLIOGRAFIA

 

 

 

I. PROTOTYPY

 

 

VK 3601 (H) Był to protoplasta dzisiaj nam znanego: Tygrysa. Kadłub, został wykonany w zakładach Henschel, wieża z kolei wykonana przez Kruppa. Pancerz dochodził do 100 mm, max. prędkość do 40 km/h. Co ciekawe, nie było dokładnie określone uzbrojenie, założono jedynie że działo powinno mieć następujące osiągi: przebijalność pancerza o grubości 140 mm z odległości 1000 metrów. 26 maja 1941 roku, zostało zamówione partię 7 prototypów do doświadczeń. Bardzo nowatorskim rozwinięciem, w porównaniu do wcześniejszych modeli było zlikwidowanie kółek podtrzymujących ( widoczne w czołgach od PzKpfw I do IV ). Zaniechano dalszych badań z powodu deficytu Wolframu, pozostałe prototypy przebudowano na pojazdy ewakuacyjne, do holowania uszkodzonych Tygrysów.

 

 

VK 4501 (H) - Prototyp ten powstał w zakładach Henschel pod przewodnictwem Dr. Erwina Adersa, w wyniku prac oraz ulepszeń związanych z doświadczeniami: VK 3601 (H). W porównaniu do wcześniejszego modelu, miał o wiele bardziej wzmocniony pancerz ( co odbiło się na ciężarze, dochodzącym do 50 ton !!! ). Zdecydowano się również, na zamontowanie wieży Kruppa ( o średnicy 1,850 mm ).

Dr. Erwin Aders - Ojciec projektu Tygrysa.

 

 

 

VK 4501 (P) - W maju 1941 roku, ruszyły prace nad budową konkurencyjnego prototypu dla: " VK 4501 (H). Prace rozpoczęły zakłady Porsche ( nieoficjalnie nazwano ten prototyp Tiger - o dziwo... później przyjęła się dla prototypu Henschel !!! ). Co ważne samą wieże zawdzięczamy właśnie temu modelowi. Ponieważ, to właśnie zakłady Porsche podpisały umowę z zakładami Kruppa, w sprawie konstrukcji wieży ( zamawiając ponad 90 !!! ). Cały zespół napędowy musiał zostać umieszczony z tyłu, w celu odciążenia przodu czołgu. Również jak w: VK 3601 (H), zlikwidowano kółka podtrzymujące, gąsienica miała opadać na koła główne. Pancerz również był imponujący, dochodził do 100 mm. Jednak złe wyważenie pojazdu, zastosowanie wieży Kruppa oraz ciężkie opancerzenie, powodowało, iż miał on tendencje do zapadania się w terenie. Ostatecznie prototyp był gotowy zaledwie 40 minut !!!, przed załadowaniem na pociąg, jadący na próby poligonowe ( 17 kwietnia 1942 roku ). Projekt jednak nie zakończył życia na deskach kreślarskich, podwozie zostało pomyślnie wykorzystane do budowy takich pojazdów jak: Rammtiger, Bergepanzer Tiger P oraz niszczycieli czołgów z rodziny Elefant oraz Ferdinand.

 

    Prototypów bazowych było o wiele więcej, jednak postanowiłem zająć się jedynie tymi, które był najważniejsze i najbardziej zbliżone do Tygrysa. Ich rola była nader ważna w projekcie czołgu Tygrys, z tego względu, iż nabyte doświadczenia przydały się w późniejszych badaniach oraz projektowaniu konstrukcji.

 

 

WALKA  O  PAŁECZKĘ  PIERWSZEŃSTWA

 

     20 Kwietnia 1942 roku - tego właśnie dnia obchodził swoje urodziny A. Hitler. Z powodu tej rocznicy, oba prototypy ze stajni: Henschla oraz Porsche, miały być gotowe oraz pokazane w: Wilczym Szańcu ( Fuhrerhauptquartier w Rastenburgu w Prusach Wschodnich, dziś Kętrzyn, na Mazurach ). Oba prototypy zostały przewiezione na specjalnych platformach niskopoziomowych i wyładowane zostały na stacji w Gierłożu, już od samego początku, szczęście nie było po stronie: VK 4501 (P). Ponieważ oba prototypy, z powodu braku rampy wyładowczej na stacji, zostały zdjęte z platform przez parowy dźwig kolejowy. VK 4501 (P), zaraz po zdjęciu z lory, zapadł się w grząski grunt i utknął tam na dobre. Konstruktor z zakładów Henschla, zaproponował wyciągnięcie VK 4501 (P) przy pomocy własnego prototypu VK 4501 (H). Tym samym, prototyp Henschla wybawił z opresji konkurencyjny czołg !!!.

     Pierwszym testem, dla obu prototypów miał być: Test Trakcyjny, a dokładniej przemarsz ze stacji kolejowej na poligon. W obu prototypach, odnaleziono sporo drobnych usterek. Sam pokaz był przewidziany na godz. 14.00, byli na nim: H. Göring, Minister Uzbrojenia A. Speer oraz A. Hitler. W okolicach godz. 11.00, oba prototypy przystąpiły do kolejnego testu, a mianowicie: Testu Szybkości, który miał się odbyć, na odc. 1,000 m. Lepszym okazał się VK 4501 (P) ze stajni Porsche, przejeżdżając cały dystans z max prędkością 50 km/h !!!. Prototyp Henschla przebył 850 metrów !!!, z max prędkością 45 km/h. Nie przebył jednak całego dystansu, ponieważ podczas jazdy przegrzał się silnik, grożąc tym samym pożarem !!! ( do końca wojny, miało to być: Stopą Achillesową Tygrysa ). Kolejnym testem miał być: Test Manewrowy, chodziło mianowicie: o wchodzenie w ostre zakręty, dochodzące do 90º. Wypadł w nich o wiele lepiej prototyp VK 4501 (H). Skomplikowana i bardzo trudna w obsłudze przekładnia elektryczno-mechnaiczna typu: Siemens-Porsche, którą zastosowano w VK 4501 (P), w znaczący sposób ograniczała właściwości manewrowe, prototyp VK 4501 (P) nie mógł wykonać ostrego skrętu 90º. Po zakończeniu prób, po długiej konsultacji nakazano: przeprowadzenie dalszych prób poligonowych.

     W maju 1942 roku, na poligonie Berka dokonano dalszych prób. Komisja wojskowa, ostatecznie wybrała prototyp Henschla: VK 4501 (H), wykazując w prototypie VK 4501 (P): bardzo dużą zawodność napędu spalinowo-elektrycznego, trudności eksploatacji w warunkach frontu wschodniego ( brak dróg bitych, tendencje do zapadania się w terenie, prototypu !!! ).

      Tym samym: VK 4501 (H), zmienił swoją nazwę na: PzKpfw VI Tiger Ausf. H, wygrywając tym samym, walkę o produkcję masową z VK 4501 (P). Co do losów powstałych prototypów VK 4501 (P), wiadomo o użyciu bojowym jednego egzemplarza !!! ( w jed. Schwere Heeres Panzerjager Abteilung 653 ). Pozostałe 5 pojazdów służyło, tymczasowo do szkolenia załóg ( 503 Batalionu Czołgów Ciężkich ) a następnie zostały zamienione w: Bergepanzer Tiger (P), dokładniej pojazdy ewakuacyjne.

 

 

ZAPOTRZEBOWANIA  FRONTU

 

     7 Października 1941 roku, był dniem kiedy to Armia Czerwona, użyła po raz pierwszy przeciwko Niemcom swego czołgu klasy ciężkiej jak KV-1 oraz KV-2 ( choć posiadające potężne uzbrojenie oraz opancerzenie, to jednak zawodne pod względem technicznym ) oraz klasy średniej - słynnego wszem i wobec każdemu: T-34 w wersji z armatą 76,2 mm. Dzięki pochyłemu pancerzowi, który często umożliwiał rykoszetowanie pocisków, jak na owy okres posiadając potężne uzbrojenie oraz wyśmienite możliwości pokonywania ciężkiego terenu z dużą prędkością, uczyniło z niego, jeden z najlepszych czołgów średnich II Wojny Światowej. Rzucane do ataku w nie małych ilościach, wspierane lżejszymi czołgami, co przeraziło niemieckich pancerniaków oraz oddziały przeciwpancerne. Gdzie wciąż podstawową armatką ppanc. była armatka o kalibrze 37 mm. ( armaty o kalibrze 50 mm. dopiero zaczynały wchodzić na wyposażenie ), a podstawową uzbrojeniem w czołgach, były armatki 37 mm. oraz krótkolufowe 75 mm. ( aczkolwiek o bardzo niskiej przebijalności pancerza ). Tym samym radzieckie molochy pancerne nie były powstrzymywane przecz czołgi oraz broń przeciwpancerną piechoty, a dopiero głęboko za swoimi liniami frontu, przez baterie dział plot. 88 mm. oraz artylerię polową lub lotnictwo. Niemcom udawało się powstrzymywać wrogie kontrataki, tylko wyłącznie dzięki olbrzymiemu doświadczeniu żołnierzy oraz znakomitej organizacji oddziałów i pododdziałów. Sam Gen. Heinz Guderian, podniósł alarm żądając przybycia specjalnych komisji z Ministerstwa Uzbrojenia. Jeszcze tego samego miesiąca gdyż Sowieci wykorzystali czołgi średnie T-34, przybyła na linię frontu, specjalna komisja z Ministerstwa Uzbrojenia, w celu przeanalizowania zdobytych czołgów przez Armię Niemiecką. W niecały miesiąc po tym, przybyli także konstruktorzy ( wprost z fabryki Henschla oraz Porsche ), w celu przekonania się o wartości tegoż pojazdu oraz stworzeniu środków zaradczych. Dostrzeżono całą gammę nowatorskich cech, które zastosowali Rosjanie przy konstrukcji swego T-34. Planowano między innymi skopiowanie w całości oraz przystąpienie do własnej produkcji owego T-34, co ostatecznie zostało zaniechane.

 

Czołg średni T-34/76 - Ku przerażeniu niemieckich pancerniaków od październiku 1941r pojawiało się ich coraz więcej na linii frontu.

 

    Aby powstrzymać sytuację krytyczną, rozpoczęto przezbrajanie, będących na stanie czołgów: PzKpfw III oraz IV ( równo z nimi, niszczyciele czołgów: Sturmgeschutz III oraz IV ) z krótko, na długo lufowe działa 50 oraz 75 mm., dodatkowo dodając po obu stronach czołgu oraz wieży, ekrany pancerne. Miały one na celu, spowodowanie przebicia się pocisku przez ekran, a następne wybuchu na pancerzu właściwym, nie czyniąc czołgowi żadnej szkody. Baterie dział plot. 88 mm, były teraz postawione w najwyższy poziom gotowości ( z tego względu, iż był to najbardziej efektywny środek przeciwko radzieckim T-34 ). Również Lotnictwo Szturmowe, wraz z Bateriami dział 88 mm, miały być bronią defensywną przeciw Radzieckim siłom pancernym. Rozpoczęto również na szybko, tworzenie różnych typów Niszczycieli Czołgów ( głównie rodzina pojazdów Marder ), bazujących na przestarzałych podwoziach czołgów, własnych oraz zdobycznych armatach ppanc..

     Jednak konstruktorzy tak z Henschla jak i z Porsche, po długich oraz dokładnych oględzinach zdobytych czołgów T-34, stwierdzili, iż na swych deskach kreślarskich znajdują się czołgi, które były by stanie sprostać Zapotrzebowaniu Frontu. Od Henschla: VK 4501 (H) a od Porsche: VK 4501 (P), oraz czołg średni PzKpfw V Pantera. Pełną parą ruszyły budowy prototypów w obu firmach, o czym pisałem powyżej.

 

 

 

II. OPIS  KONSTRUKCJI

 

ZAŁOGA

 

     Szkołę pancerną w: Padeborn, uważało się i uważa po dzień dzisiejszy jako: kuźnię dla przyszłych załóg pancernych, używających Tygrysy. Przez poligon w Padeborn, przeszły trening niemalże wszystkie załogi Tygrysów, ze wszystkich większych oddziałów oraz poddziałów. Selekcja była nader rygorystyczna, kandydat musiał spełniać szereg wymogów: fizyczne, psychiczne oraz ideowe. W początkowym okresie, przezbrajano doświadczone oraz zaprawione w bojach, stare załogi pancerniaków. Tym samym, zyskiwano kolejny jakże ważny atut, a dokładniej: Doświadczenie Bojowe ( tak było między innymi z M. Wittmanem, który wcześniej walczył na samochodzie pancernym Sdkfz 222 z następnie dziale samobieżnym Sturmgeschutz III ). Ćwiczenia załóg, trwały bardzo długo, co najmniej 7 miesięcy, przerzucano je do różnych poligonów  ( na terenie: Niemiec, Francji, Włoch oraz Danii ). Przygotowanie bojowe było priorytetem. Każdy członek, był bardzo skrupulatnie przygotowywany, starano się tak dobierać załogi, aby wytwarzała się pomiędzy nimi: Więź Braterstwa - tak ważna i przydatna podczas walki. Każdy członek załogi, był przygotowywany do wypełniania co najmniej dwóch funkcji w czołgu. Tym samym w razie poniesienia śmierci lub ran uniemożliwiających prowadzenia walki na swym stanowisku, jednego członka załogi, mógł szybko zastąpić kolejny. Co więcej, szkolono czołgistów do wykonywania nader ekstremalnych zadań. Każda załoga, była w stanie dokonać  własnoręcznie naprawę małych oraz średnich uszkodzeń. Była to olbrzymia zaleta, ponieważ uniezależniało to załogi od służb naprawczych, a wirze walki umożliwiała na szybkie dokonanie napraw i ponowny powrót do walki.

     Jako innowacyjność, dla każdego członka załogi ( z wyjątkiem celowniczego, który korzystał z włazu dowódcy ), stworzono w Tygrysie oddzielne włazy ewakuacyjne: Kierowca oraz Radiooperator posiadali włazy tuż nad swymi głowami, w kadłubie, Dowódca w wieżyce obserwacyjnej, Ładowniczy prostokątny właz na dachu, oraz we wczesnych wersjach w bocznej części wieży. Kolejny podpunkt ukazujący wygodę zapewnioną załodze oraz ponadto ewakuacja z uszkodzonego pojazdu przebiegać mogła nader szybko.

 

KIEROWCA-MECHANIK

w tle widoczna kierownica

RADIOTELEGRAFISTA / STRZELEC KM

obsługuję radio

ŁADOWNICZY

wraz z pociskiem armatnim 88 mm.

DOWÓDCA,

W swej wieżyczce dowódcy

brak jedynie CELOWNICZEGO

     Miało również miejsce bardzo efektywne zjawisko, nazywane: Cyrkulacją. Dokładniej, chodziło o to, iż młodo przeszkolonych kadetów nie puszczano do Tygrysów samodzielnie, lecz przydzielano ich do doświadczonych w boju załóg, jako uzupełnienia. Kadeci byli przemieszczani, tym sposobem załoga zawsze była niejednolita ( gdy przyjrzeć się, stanie załogi jakiegokolwiek Tygrysa, zauważono by olbrzymie zmiany w jej składzie ). Tym sposobem starsi oraz bardziej doświadczeni weterani, szkolili młodszych stażem członków swoich załóg. Umożliwiało to wprowadzenie niedoświadczonej kadry w rzemiosło wojenne, zapoznanie ich z efektywnym wykorzystaniem czołgu w walce. Ponadto można było wyłowić spośród kadetów, osoby które z powodów fizycznych czy też psychicznych, nie nadawały się do tego rodzaju broni. Nie powinno zatem nikogo dziwić, iż tak długie oraz mozolne przygotowania załogi, jedynie potęgowało możliwości bojowego użycia czołgu. Procentowało to nader niskim poziomem strat własnych w stosunku do zadanych w walce wrogowi. Jak to bywało na co dzień na froncie wschodnim, załogi Tygrysów niszczyły po kilka lub nawet kilkanaście radzieckich czołgów, nie ponosząc przy tym żadnych strat.

     Rosjanie postawili na zupełnie inny poziom wyszkolenia swych załóg, często dając swoim kadetom zaledwie klika godzin lub w lepszym wypadku kilka dni przed samą bitwą, na przyswojenie sobie obsługi czołgu. Procentowało to nader ogromnymi stratami wśród swych załóg. Z czasem zapotrzebowanie frontu rosło, Niemcy zostali zmuszeni do stosowania coraz bardziej drastycznych metod, skracano okres szkolenia załóg, rozpoczęto nawet rekrutować nastoletnich kadetów. Tym samym III Rzesza, została w efekcie zmuszona do stosowania radzieckiej metody treningu załóg, wysyłając na front młodych, niedoświadczonych czołgistów. Ponoszących w walkach olbrzymie starty, co jeszcze bardziej przybliżało nieuchronną klęskę.

 

 

KOSZT  PRODUKCJI

 

     Tygrys, pomimo prostej oraz bardzo nowoczesnej metody wykonania, zastosowania prostych płyt pancernych, zamkniętych w prostych bryłach. Był nader kosztownym pojazdem. Było to związane ze stalą, która była najwyższej jakości. W Niemczech ciężko było o taki materiał, należało go sprowadzić ze Szwecji. Przez co cena rosła znacząco. Cena pojedynczego Tygrysa była oszałamiająca, wynosiła w przybliżeniu: 300,000 RM ( Reichsmark - niemiecka jednostka monetarna ). Za podobną sumę można było kupić w przybliżeniu: 3 czołgi PzKpfw IV lub też 4  bez wieżowe, Niszczyciele Czołgów typu: Sturmgeschutz III !!! ), czyniło to z Tygrysa prawdziwego Porsche lub Ferrari wśród czołgów.

W zależności od wyposażenia cena była następująca:

 

 

 

UZBROJENIE

   

 

     Zabójczą bronią Tygrysa było działo: KwK 36L/56 o kalibrze 88 mm. Armata ta, była już sama w sobie legendą II Wojny Światowej. Działo 88 mm w pierwszym planie zostało zaprojektowane jako broń przeciwlotnicza. I jak okazać się miało, spisywało się pod tym względem przeciętnie. Zastosowano je z powodzeniem jako broń przeciwpancerna w bitwie pod Arras. Gdzie to podczas udanego ataku Brytyjczyków, dzięki użyciu czołgów Matilda Mk II. Parły one niepowstrzymane do przodu ponosząc małe straty, niszcząc niemalże wszystkie rodzaje broni przeciwstawione nim. Gen. E. Rommel rzucił przeciwko nim swój ostatni odwód jaki posiadał, a były to mianowicie baterie dział przeciwlotniczych. Jak okazać się miało działa plot. wykazać się miały znakomicie, atak został powstrzymany a Anglicy zmuszeni do odwrotu. Od tej pory stosowano je masowo jako broń przeciwpancerna.

     W konstrukcji Tygrysa postawiono jako prym, iż miał on być lepszy od swych przeciwników, pod każdym względem. Dlatego też, jako uzbrojenie postanowiono wykorzystać żadne inne działo jak 88 mm. Dzięki swym wyśmienitym walorom bojowym ( wysokiej przebijalności, celność, dużej donośność oraz szybkostrzelność ) nadawało się ono doskonale. W odróżnieniu od dział 88 mm, przeznaczonych jako broń przeciwlotnicza, dodano hamulec wylotowy przy zakończeniu armaty oraz zmieniono jego przyrządy celownicze ( dodając sporo części celowniczych, optycznych oraz mechanicznych ).

     Używano dwa typy pocisków przeciwpancernych ( 10 oraz 7 kilogramowe, o różnych właściwościach przebijalności oraz donośności ) oraz jednego burzącego. Tygrys mieścił w sobie 92 pociski ( w niektórych przypadkach nawet ponad 120 !!! ), z reguły dzielono je po połowie tak burzących oraz przeciwpancernych. Pociski rozmieszczano głównie w wieży, po bokach oraz część w kadłubie ( Czyt. więcej ). Należy nadmienić, iż Tygrys był to jedyny Niemiecki czołg wyposażony w armatę typu KwK 36 !!!. Należy również nadmienić, iż armata służyła bardziej doświadczonym załogom jako: chwalebna tablica potwierdzonych zniszczeń ( poprzez malowanie na armacie, prostopadłych linii w białym kolorze, gdzie każda linia oznaczała potwierdzoną ilość zniszczeń ).

Armata KwK 36L/56 w całej okazałości. Proszę zwrócić na nie typowe malowania: Paszczy Tygrysa na hamulcu wylotowym armaty.

     Jako broni defensywnej używano dwóch karabinów maszynowych typu MG-34 ( w późniejszym okresie MG-42 ) o kalibrze 7,92 mm, ich szybkostrzelność dochodziła do 800-900 strzałów na minutę ( Tygrys zabierał w okolicy 5000 naboi na jeden karabin ). Jeden był zamontowany w przednim pancerzu po prawej stronie, w jarzmie kulistym, obsługiwany przez Radiooperatora. Drugi sprzężony był z działem i obsługiwał go celowniczy, oba karabiny były zasilane taśmami metalowymi. W późniejszym okresie, kiedy Luftwaffe nie była w stanie obronić własnych sił, montowano jeszcze jeden karabin maszynowy w specjalnym pierścieniu na wieżyce obserwacyjnej. Obsługiwał go dowódca czołgu, stosowano go jako broń plot. ( raczej ze skutkiem psychologicznym i rodzajem odpędzenia wrogiego samolotu ).

     W początkowych wersjach Tygrysów, były również stosowane wyrzutniki granatów typu: S, stosowano je do rażenia wrogiej piechoty, w bezpośredniej odległości pojazdu. Zasada była prosta, z przodu oraz z tyłu po lewej stronie nadbudówki kadłuba, znajdowały się wyrzutnie ( w liczbie sztuk 5 ). Wyrzucały one granat, na wys. 1 metra, rażąc wszystko na około 360 kulkami szrapnelami o średnicy 1 cm.

     Na wieży, po obu jej stronach znajdowały się wyrzutniki świec dymnych w liczbie 6 sztuk. Ich zadaniem było tworzenie zasłony dymnej. Stosowano 90 mm moździerze z 2 kg pociskami, czas palenia się takiego pocisku wynosił około 7 minut.  Były one nader przydatne, w razie potrzeby wycofania się z pola bitwy, maskując swój manewr przeciwnikowi. Co więcej, w razie otrzymania uszkodzenia ( najczęściej uszkodzenia ogniw gąsienicy ), załoga mogła o wiele bezpieczniej zając się usterką, będąc pod osłoną dymną.

     Na stanie załogi, był również jeden pistolet maszynowy MP-40 ( 6 magazynków x 32 naboje = 192 naboje ), służył do ostrzału atakującej piechoty, przez specjalne strzelnice po obu stronach wieży. Ponadto dowódca posiadał broń osobistą z reguły pistolety typu Walther P 38 lub P08 Parabellum ( z 8 nabojowymi magazynkami każdy, brak jednak informacji ile było magazynków na wyposażeniu regulaminowo w czołgu, teoretycznie jeden w broni a drugi zapasowy w kaburze ), ponadto załoga posiadała kilka granatów ręcznych na stanie w swym czołgu.

 

 

 

KADŁUB

 

 

     Pomimo, iż konstrukcja była dosyć prosta w wykonaniu ( były to płyty pancerza, proste beż zastosowania żadnego pochylenia kątowego ). To jednak samo wykonanie było bardzo czasochłonne oraz kosztowne ( czyt. więcej ). Do budowy Tygrysów, używano stali najlepszej oraz najwyższej jakości, mianowicie płaskich blach walcowanych oraz wysokogatunkowej stali. Będąc tak kosztownym materiałem pod koniec wojny, III Rzesza została zmuszona do wykorzystywania w produkcji o wiele gorszej jakościowo stali ( co procentowało o wiele większą penetracją pancerza, przez pociski ppanc. ). Technika tworzenia pancerza Tygrysa, polegała na stosowaniu bardzo nowoczesnych oraz nowatorskich metod, jak na owe czasy. Mowa tutaj o spawaniu, pancerz był tak połączony w całości ( a nie jak to wcześniej, poprzez nitowanie ). Cała nadbudówka wystawała daleko poza gąsienice, co umożliwiło konstruktorom na osadzenie wewnątrz olbrzymiej wieży ( czyt. więcej ) z wysoko kalibrowym działem ( czyt. więcej ).

 

Przedni pancerz jak na owe czasy był niemalże nie do spenetrowania przez obecne środki ppanc., aczkolwiek pancerze górny oraz dolny był nader cienki.

     Ciekawostką może być to, iż dzięki użyciu tak niesamowicie wytrzymałej stali, często zauważano przypadki: " kiedy to pociski przy uderzeniu w pancerz, wręcz nie wybuchały, lecz pękały. Jednak miało to też i swoje wady, przy zbyt bliskim trafieniu, od wewnętrznej strony pancerza w miejscu uderzenia, odpadały odpryski pancerza, rykoszetując z olbrzymią szybkością wewnątrz czołgu !!!. Jedna z bojowych opowiastek głosi, iż: " M4 Shermany strzelały z bliska, do nadjeżdżającego Tygrysa podczas walk w Normandii, po pewnym momencie Tygrys zatrzymał się i zaprzestał ognia. Gdy teren opanowano po bliskim przyjrzeniu się, na pancerzu nie odnaleziono żadnych śladów po bezpośrednim uderzeniu. Gdy otworzono właz we wnętrzu pojazdu, odnaleziono załogę poszatkowaną przez kawałki własnego pancerza !!! ".

     Druga historia, również prawdziwa mówi o tym, iż: " Rosjanie tak mocno doceniali jakość stali, iż po każdej zakończonej bitwie ściągali pojazdy a następnie pociągami, wysyłali do fabryk na przetopienie !!!. Podczas jednej takiej podróży, pojazdy ściągnięte z pobojowiska bardzo znanej: Bitwy pod Duklą, przejeżdżały przez moje rodzime miasto SANOK. Paru młodych chłopców dostała się po cichu do transportu i wskoczyło do odsłoniętego działa: HUMMEL. Przez omyłkę naciskając spust, który wywołał strzał z pełni załadowanego działa, omyłkowy pocisk trafił w budynek władz: " UB " ( Urząd Bezpieczeństwa ). Nikt na szczęście nie poniósł śmierci. Ale nie o tym w końcu jest ta strona.

     W pamiętnikach M. Wittmana oraz wielu innych pancerniaków, można odnaleźć wspomnienia, iż nie raz słyszeli: " bardzo mocne uderzenia o pancerz, z początku bali się myśląc o tym, iż gdyby był to inny pojazd ( np: Panzer IV ), już z pewnością byli by martwi, otrzymując bezpośrednie trafienie. Z czasem jednak przyzwyczajali się do tej myśli, stając się coraz bardziej odważni oraz pewni swojego bezpieczeństwa ". Czołgiści używający Tygrysów, do tego stopnia ufali swojemu pancerzowi, iż często wjeżdżali w czasie walki na wzgórze, mając lepsze pole widzenia, ale tym samym stając się centralnym punktem pod ostrzałem wroga. Jednak, gdy dochodziło do bliskiej konfrontacji, dochodzącej nawet 500 metrów, boczny pancerz oraz wieża, były podatne na trafienia. Szybko podjęto przeciwdziałania temu, przymocowując gdzie tylko to było możliwe, haki na których zawieszano kawałki gąsienic, z reguły na przednim pancerzu oraz po bokach wieży ( patrz tut. ). Spełniały one podwójną rolę: po pierwsze w razie bezpośredniego trafienia, były niczym innym jak druga warstwą ochronną pancerza, pochłaniając impet uderzenia pocisku ( bardzo często metodę tą, stosowali Alianccy czołgiści, również umieszczając, gdzie to było tylko możliwe gąsienice, ale co ciekawe gąsienice Niemieckie !!!, jak się miało okazać miały one mieć o wiele lepsze pochłanianie impetu uderzenia pocisku aniżeli ich własne  !!! ).   

     Przez cały okres walk, w których uczestniczył bitnie Tygrys, nie wiele było armat zdolnych, zniszczyć go nie będąc już pod celnym ogniem Tygrysa, również słynne Radzieckie rusznice przeciwpancerne ( PTRD oraz PTRS ) używane przez piechotę, nie imały się Tygrysa, nie raz zdarzały się przypadki, kiedy to Tygrys, zjeżdżał z pola walki o własnych siłach !!!, uprzednio otrzymując nawet do 100 celnych strzałów z rusznicy !!!. Oto następujące działa, które były sobie w stanie poradzić w miarę z Tygrysem: T 34/85, IS-2, Sherman Firefly, M-26 Pershing. Wiele jednak z tych pojazdów pojawiło się dosyć późnym okresie walk, co pozwoliło na bardzo długi okres dać Tygrysowi oraz jego pancerzowi, niezaprzeczalne panowanie na polu bitewnym. Jednak dużą wadą całej konstrukcji ( czego nie mogli przewidzieć konstruktorzy ) było to, iż górny pancerz był zaledwie grubości 25 mm, pod koniec wojny Luftwaffe, nie była w stanie obronić swoich sił wystarczająco dobrze. Przez co czołgi, były niszczone masowo przez alianckie lotnictwo szturmowe.

 

 

 

WIEŻA

 

 

     Sama wieża, co ciekawe była początkowo zamówiona przez firmę Porsche ( konkurenta Tygrysa ) i miała być montowana jedynie na prototypie ( VK 4501 (P) ). Z czasem jednak i firma Henschel, postanowiła użyć ten sam model wieży na swoim prototypie ( VK 4501 (H) ). Wytwórcą wieży, była znana firma wszem i wobec: " Kruppa ".

     Konstrukcja oraz wykonanie było niesamowicie uproszczone. Z jednego arkusza blachy, wyginano coś w rodzaju podkowy, tak powstawała boczna część wieży, z przodu mocowano osłonę jarzma armaty, górę stanowiła prosta blacha opadająca ku przodowi. Na górnej części wieży, znajdowało się dwa włazy. Jeden mały w kształcie prostokąta dla ładowniczego oraz drugi w formie wieżyczki dla dowódcy. W początkowym okresie produkcji, był to wysoki właz który dzięki bocznym wizjerom dawał dowódcy dobre pole widoczności, jednak z czasem aby skonsolidować produkcję, rozpoczęto montowanie nieco niższej wieżyczki, jak w: Panzer V Panther, dodatkowo mocując na wysięgniku karabin maszynowy, jako broń przeciwlotniczą. Oprócz tego, wieża mieściła w sobie 4 otwory strzelnicze, przeciwpiechotne ( strzelano z nich przez MP-40 ), w późniejszym okresie produkcji takich otworów było już tylko 3, z tego względu, iż w miejscu jednego ( lewy tył wieży ) rozpoczęto mocowanie włazu ewakuacyjnego dla ładowniczego. Na wieży, w jej tylniej części także znajdował się podwójny kosz metalowy, w którym załoga przetrzymywała swoje narzędzia. Wieża posiadała mechaniczny system obrotu, ale była także możliwość obrotu ręcznie poprzez korbkę.

Widok górnego pancerza Tygrysa. Dobrze widoczne włazy ładowniczego oraz dowódcy, ponadto kosz z narzędziami w tylnej części wieży.

 

 

NAPĘD

 

    

     Początkowo Tygrysa napędzał: 21 litrowy, 650 konny silnik benzynowy: Maybach V-12 HL 210 P 45. Jak się jednak szybko okazało, był on za słaby, w porównaniu do masy Tygrysa ( przez co sam czołg, osiągał mierne wyniki w ciężkim terenie ). Tym samym, już od 1943 roku, rozpoczęto montaż nowego silnika, mianowicie: Maybach V-12 HL 230 P 45, tym razem już 700 konny. Poprawiły się nieznacznie właściwości terenowe czołgu. Do dokładnych danych technicznych czołgu zapraszam: tutaj. Nową: technicznie oraz efektywną innowacją było, ustawienie rur wydechowych do góry. Nie wzniecało to kurzu, tak zabójczego przy lokalizacji poruszającego się czołgu, dodatkowo umożliwiając czołgowi pokonywanie głębszych brodów.

 

Silnik Maybach V-12 HL 210 P 45

Silnik Maybach V-12 HL 230 P 45

    Tygrysy używane w warunkach atmosferycznych w Europie, spisywały się dobrze bez większych problemów. Niestety na frontach: Afrykańskim oraz Wschodnim, następowały ciągłe awarie. W czasie upałów silniki przegrzewały, z kolei przy niskich temperaturach podzespoły łatwo zamarzały. " Piętą Achillesową " - Tygrysa, był jego skomplikowany silnik. Często podczas przemarszu na front wiele Tygrysów ulegało bardzo poważnym awariom jak samozapłony ( zachodziła potrzeba wysłania czołgów na głębokie tyły w celu przeprowadzenia napraw ). Jednak były także i zalety tak rozbudowanego systemu. Każdy, zapytany kierowca Tygrysa twierdził iż: " Tygrysa prowadziło się dosłownie, tak łatwo jak samochód ". Procentowało to w walce, bo poza: Pancerzem oraz Siłą Ognia, również Manewrowość pojazdu, była bardzo ważnym atutem zapewniającym zwycięstwo w pojedynkach pancernych.

     Aby zminimalizować zaprószanie silnika spowodowane kurzem, w początkowej części produkcji Tygrysów, stosowano specjalistyczne filtry powietrza typu: Feifel. Tygrysy z takim wyposażeniem wylądowały w: Afryce ( 501 i 504 sPzAbt. ) oraz w południowo-wschodniej Rosji. Filtry były jednak bardzo delikatne i łatwo ulegały zniszczeniu.  

 

 

 

ZAWIESZENIE

 

 

     Zawieszenie Tygrysa, było również nowatorskim eksperymentem. Z tego względu, iż porzucono całkowicie: górne kołka podtrzymujące gąsienice, które były oparciem wszystkich wcześniejszych projektów czołgowych w Niemczech ( prócz paru drobnych wyjątków ). Zawieszenie Tygrysa, było nader skomplikowane. Składało się, aż z 8 par  potrójnych, stalowych kół jezdnych. Każde koło, było niezależnie zawieszone na osi. Dzięki zastosowaniu, tak dużej ilości kół, rozłożenie ciężaru było równomierne. Co więcej, w razie utraty nawet kilku kół w czasie walki, Tygrys mógł być wciąż w pełni mobilny ( nie tracąc nic ze swej szybkości oraz zwrotności ). Niestety wadą tego systemu, była jego sama złożoność, w mroźne zimy na froncie wschodnim ( kiedy to temp. dochodziła do - 50º, albo i niżej ), błoto oraz śnieg które dostawało się pomiędzy koła, zamieniało się z powodu tak niskich temperatur wręcz w kamień !!!. Blokując tym samym całkowicie poruszanie się pojazdu. Bardzo szybko dostrzegli to Rosjanie, często atakując podczas zimowego poranku, kiedy temperatura była najniższa, czołgi przysłowiowo oraz dosłownie były zamurowane !!!. Ponadto w trudnych warunkach terenowych oraz pogodowych, zawieszenie było bardzo krótkotrwale oraz awaryjne, wymagało wymiany elementów w obrębie 400 przejechanych kilometrów !!!. Czołg, był napędzany poprzez przednie koła z wieńcami zębatymi.

     Co do kół nośnych należy wspomnieć, iż u ostatnich 800 Tygrysów które wyjechały z fabryki, zastosowano koła stalowe w miejsce stosowanych wcześniej kół z bandażem gumowym. pomysł zaczerpnięto od radzieckiego czołgu T-34. Tym samym, poprawiła się znacząco wytrzymałość elementów. Nowe koła, były o wiele bardziej wytrzymałe od swoich poprzedników, tym samym w dużym stopniu wydłużając służbę Tygrysa, bez awaryjności kół oraz potrzeby ich wymiany. Podczas transportu zdejmowano zewnętrzne koła nośne, aby tym samym odchudzić całą konstrukcję przed transportem ( patrz tut. ).

Dobrze widoczne koła: napędowe, napinające oraz nośne ( na czarno zaznaczone zewnętrzne koła nośne usuwane na czas transportu).

     Tygrysa wyposażono w dwa typy gąsienic ( transportowe oraz bojowe ). Było to wymagane z tego względu, iż: po pierwsze, zbyt duży nacisk był wywierany na grunt gąsienicami, typu bojowego, po drugie były zbyt drogie ( aby niszczyć je w czasie transportu, miały one zaledwie 800 km przebieg !!! ) oraz po trzecie nie mieściły się na wagonach kolejowych !!!. Wymuszało to na załodze zmianę gąsienic w czasie transportu. Nie był to jednak większy problem z tego względu, iż doświadczona załoga była w stanie zmienić gąsienice w przeciągu 25 minut !!!. Co ciekawe, gąsienice stosowano także, do wzmocnienia pancerza ( patrz tut. ), jak się miało okazać były one bardzo efektywnymi ekranami przeciwpancernymi, a w razie potrzeby wymiany uszkodzonych części gąsienic, były zawsze pod ręką ( również, z bardzo dużym uznaniem stosowane i cenione za wytrzymałość, przez załogi alianckich czołgów ).  Do transportu Tygrysa, służyły specjalnie do tego stworzone wagony nazywane potocznie: " SSyms " ( 6 osiowe wagony ). Problem był natury logistycznej, oddziały wyposażone w Tygrysy należało przygotować specjalne (często dłużże) trasy aby omijać tunele lub zbyt niskie przejazdy. Do holowania uszkodzonych Tygrysów, stosowano ciągników Sdkfz 9 oraz specjalnych lawet ( 60 ton wagi oraz 48 kół !!! ).

 

PRZEKRÓJ TYGRYSA

 

Przekrój umożliwiający wgląd wewnątrz Tygrysa.

 

 

 

ZMIANY  W  KONSTRUKCJI

 

 

     Poprzez okres używania Tygrysów, podjęto wiele zmian w samej jego konstrukcji. Należy wspomnieć, iż pierwsze 490 Tygrysów posiadło nowatorski, jak na owe czasy wynalazek dokładniej: " chrapy ". Konstruktorzy, podjęli się sprostać bardzo interesującemu problemowi, mianowicie jak przeprawić czołg przez głęboką wodę. Problem ten, znacząco spowalniał atak postępujących sił pancernych z tego względu, iż oddziały musiały poczekać na przybycie oddziałów inżynieryjnych z sprzętem przeprawowym, na tyle wytrzymałym aby utrzymać przejazd Tygrysów. W samym Tygrysie zastosowano szereg różnych uszczelek, uszczelniając nimi każde miejsce oraz każdy właz. Dzięki temu Tygrysy, były w pełni wodoszczelne !!! ( pierwszy taki czołg na świecie !!! ). W specjalnie wybudowanym do tego celu basenie, wypróbowano Tygrysa. Test wypadł pozytywnie, zauważono parę nieznacznych przecieków, ale dzięki zastosowaniu małej pompy, woda była szybko usuwana. Pomysł był iście genialny lecz przy tym bardzo kosztowny, zapotrzebowania frontu nie pozwalały na takie wygody ( już bez tego, Tygrys był bardzo drogim pojazdem ). Dlatego zaprzestano dalszych testów, jedynie wspominane pierwsze 490 Tygrysów posiadało takowe uszczelnienia.

     Drugą ważną zmianą w konstrukcji, były koła. Po pewnym czasie zauważono, iż koła stalowe które używano w pierwszych Tygrysach bardzo szybko się zużywały. Dlatego też, już od 1943 roku, zaczęto wprowadzać nowe koła stalowe, które były o wiele bardziej wytrzymałe od swoich poprzedników ( wyposażono w nie, ostatnie 800 Tygrysów ).

     Bardzo ważną zmianą w Tygrysie, było zastosowanie: Zimmeritu. Była to specjalna masa na bazie kitu, którą nakładano na pancerz, w celu: powstrzymania przywierania min magnetycznych do pancerza ( czytaj więcej ).

     Należy również wspomnieć, iż 250 pierwszych Tygrysów posiadało silnik: Maybach V-12 HL 210 P 45, późniejszym okresie zamieniając go na o: Maybach V-12 HL 230 P 45.

     Był również szereg innych, mniej ważnych zmian w konstrukcji Tygrysa. Takich jak: zmiana dwóch lamp przednich, po bokach na jedną po środku; zlikwidowanie otworu strzelniczego w wieży, na rzecz luku ewakuacyjnego dla ładowniczego; zastosowanie mniejszej wieżyczki dowódcy, stosowanej w modelu Pantery umieszczając na szczycie jej karabinu maszynowego oraz stosowanie różnych osłon rur wydechowych silnika Tygrysa; stosowano też różne filtry powietrza w zależności od przeznaczenia.

 

 

 

ZIMMERIT

 

 

     W trakcie II Wojny Światowej rozpoczęto badania mające na celu: oddzielenie stalowego pancerza od magnesów zabójczych min magnetycznych. Już 1943 roku, otrzymano pewne efekty w badaniach. Dokładniej mówiąc, powstała masa podobna do kitu ( nazwanej Zimmerit ) którą miano nakładać na pancerz i tym samym oddzielić pancerz od min magnetycznych. Przed samym nałożeniem kitu cały pojazd pokrywano antykorozyjną farbą. Później z kolei, nakładano kit na pancerz czołgu w jednej warstwie lub też i dwóch. Aby osuszyć całą masę, używano: lampy lutowniczej. Samo suszenie Zimmeritu trwało grubo ponad tydzień !!!. Jeżeli porównamy zapotrzebowanie frontu na czołgi, była to metoda bardzo nie ergonomiczna i wydłużająca przerzut czołgów na front. Zimmeritem pokrywano wiele Tygrysów, ponadto wozów opancerzonych: SDKFZ 251, niszczycieli czołgów: JagdPanzer IV, JagdPanther V oraz JagdTiger VI. Oraz prawie wszystkie czołgi: PZKPFW VI B Tygrys Królewski.

    Skład kitu typu Zimmerit, był następujący:

     Jak miało się okazać, skutek anty-magnetyczny był przeciętny. Faktem było, iż fałdowania na pancerzu w pewnym stopniu utrudniały nałożenie min ( jednak, jeżeli magnes był wystarczająco mocny, miny wciąż utrzymywały się na pancerzu ). Kolejnym efektem nader pozytywnym Zimmeritu, otrzymanym przypadkowo był dobry kamuflaż !!!. Dzięki fałdowaniom na pancerzu, utrudniało to zlokalizowanie czołgu. Nakładanie dodatkowych odcieni farby, tylko potęgowało ten efekt. Co również ważne dzięki Zimmeritowi, odbicia promieni słonecznych były o wiele mniejsze, dodatkowo utrudniało to lokalizację czołgów tak lądową oraz co ważniejsze lotniczą przez wroga.

 

Na widocznym w tle Tygrysie, dobrze widoczne fałdowania kitu typu Zimmerit.

 

 

 

SŁABOŚCI  TYGRYSA

 

 

    Tak jak po dziś dzień nie powstało: Perpetum Mobile, tak Tygrys pomimo swojego grubego pancerza oraz potężnego działa, posiadał swoje słabostki. Z czasem wróg odkrywał je, czyniąc słabości Tygrysa swoimi atutami w walce.

    Po pierwsze Tygrysa największym mankamentem był jego silnik. Z tego względu, iż był nader skomplikowany. Fakt, była to bardzo komfortowa jazda dla kierowców oraz niesamowita jak na swoją wagę zwrotność oraz mobilność czołgu. Nastręczało jednak to niesamowitych problemów: silnik często się psuł, wymagał dodatnich temperatur aby nie zamarznąć ( należało ciągle go odpalać i rozgrzewać, co z kolei skracało jego żywotność ), kiedy z kolei było za gorąco łatwo się przegrzewał, ważne również były warunki terenowe ( mało kurzu ). Przez co często wymagał to przeglądu lub też i samej wymiany. Problemem było również to, iż A.Hitler nakazywał tylko i wyłącznie produkcję nowych Tygrysów, zupełnie zapominając o jakże potrzebnej infrastrukturze zaplecza. Powodowało to, iż brakowało części zapasowych, co tym samym wykluczało kompletnie niektóre Tygrysy z walki, zmuszając służby logistyczne do podejmowania napraw na bazie kanibalistycznego pobierania podzespołów z innych czołgów.

    Problemem było również zawieszenie. Z powodu swojej złożoności, w razie trafienia i tym samym utraty części kół, Tygrys był w stanie dalej kontynuować walkę. Jednak gdy nadchodził radziecki ( generał / dziadek ) mróz. Sytuacja wyglądała o wiele inaczej, błoto które dostało się pomiędzy koła zamieniało się w kamień, przez co Tygrysy były często kompletnie unieruchomione. Ponadto smar opóźniał obrót wieży podczas srogiej zimy w Rosji tak jak koła zamarznięte trzeba było rozpalać ognisko lub używać miotaczy Ognia.

    Kolejną słabością Tygrysa, była konstrukcja jego pancerz. Konstruktorzy planując Tygrysa zakładali, iż Niemcy będą mieć przewagę w powietrzu. Tym samym, pancerz będący na górze Tygrysa, był dosyć cienki ( średnio po 25 mm ). Jak potwierdzają fakty, bardzo wiele, tak Tygrysów jak i innego sprzętu niemieckiego zostało zniszczone przez, Alianckie Lotnictwo Szturmowe ( a dokładniej myśliwce, uzbrojone w bomby oraz rakiety lub też specjalne samoloty szturmowe jak: Ił2m3, Hawker Typhon czy też P-47 Thunderbolt ).

    Jednak jeżeli zostaniemy przy założeniu, iż ataki samolotów szturmowych były mało skuteczne i Tygrys, był tylko lekko lub średnio uszkodzony. To kolejnym problemem, była jego przeogromna masa bojowa ( 57 ton !!! ). Jego transport, wymagał specjalnych wagonów kolejowych bądź to lawet: po pierwsze ciężko dostępnych w zarzewiu walki, po drugie bardzo powolnych i tym samym łatwych do ataku przez lotnictwo. Dlatego też, jak wspominają dowódcy Tygrysów, w swoich pamiętnikach: z powodu braku odpowiedniego zaplecza, części zamiennych, paliwa oraz w danej chwili odpowiedniego środka ewakuacji oraz ciągłych ataków lotnictwa, ponad połowa Tygrysów musiała być z reguły pozostawiona i zniszczona przez własne załogi !!!. A mogły one, przeciecz dalej uczestniczyć w walce, tak wiele nie było do tego potrzebne.

    Olbrzymim problemem był również brak wyspecjalizowanego pojazdu ewakuacji z prawdziwego zdarzenia. Często możemy na zdjęciach zobaczyć jednego pojedynczego Tygrysa holowanego przez aż 3 ciągniki typu SDKFZ 9. Tak słabo opancerzone oraz podatne na ogień ciągniki, mogły ulec podczas walce bardzo szybkiemu zniszczeniu. Dlatego sporą część Tygrysów utracono z powodu niemożności wycofania, tym samym porzucano je na pastwę losu, czasami załoga poprzez posiadany ładunek wybuchowy rozsadzała wnętrze czołgu.

 

 

 

CUDZOZIEMCY  ZA  KIEROWNICĄ

 

 

    Tygrysy w małej ilościach, były także eksportowane do innych krajów sojuszniczych.

    3 Tygrysy znalazły się latem 1943 roku, najprawdopodobniej we włoskiej nowo formującej się dywizji: M. Tygrysy pochodziły z 504 sPzAbt. Tak przynajmniej twierdzą Niemcy, żadne włoskie źródła nie potwierdzają takiej informacji. Według Włochów spośród 36 otrzymanych wozów bojowych przekazanych związkowi pancernemu: Leonessa wchodzącej w skład dywizji M nie znalazł nawet pojedynczy Tygrys.

    Znana jest również informacja sprzedaży od 3 do 10 Tygrysów, siłom pancernym Węgier ( prawdopodobnie z 509 sPzAbt, numery taktyczne czołgów: 221, 214 i ? ). Niemcy mięli prowadzić długi oraz mozolny trening węgierskich pancerniaków na Tygrysach. Trafić one miały do 2 Węgierskiej Dywizji Pancernej, działać w obrębie dwóch kompanii pancernych dowodzonych przez: Ervin Tarczai oraz János Vedress. Lecz i w tym wypadku nie wiadomo o użyciu bojowym, po pewnym czasie Tygrysy ponownie trafiły do oddziałów niemieckich.

 

Węgierscy pancerniacy na tle Tygrysa.

    Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się Tygrysy, wśród Armii Japońskiej !!!. 7 czerwca 1943 roku, ambasador japoński w Niemczech gen. Oshima obserwował działania bojowe czołgów Tygrys z  502 sPzAbt pod Leningradem. Następnie w Siewiersku, odbył się dokładny pokaz połączony ze strzelaniem. Ambasador odbył również wizytację, w zakładach Henschla oraz poligonu czołgowego gdzie dokonywano prób fabrycznych czołgów Tygrys. Japończycy w efekcie zakupili jeden rozmontowany czołg Tygrys ( nr. fabryczny 250455 ), który miał być następnie przewieziony na pokładzie okrętu podwodnego, do samej Japonii wzdłuż przylądka Dobrej Nadziei. Jednak brak odpowiednich okrętów przekreślił ostatecznie transakcję Tygrys nie dotarł do miejsca przeznaczenia, zostając wcielony w do jednego z s.SS-Pz.Abt. Niemcy nie zwrócili Japończykom zapłaty za zakupionego Tygrysa, ponadto wykonali również, kompletną dokumentację czołgu którą utrwalili na mikrofilmie. Cena ich zakupu wynosiła niebagatelnie:  645 000 RM !!!.

 

Poniżej delegacja japońska pozuje w Tygrysie.

 

 

Rachunek wystawiony za zakup Tygrysa dla Japonii.

 

Maszynopis w umowie mówi następująco:

"Zamówienie Konstrukcyjne: 422 Numer: 278,  Numer Rachunku: 10047,  Kassel 23.XI.1943, Strona Niemiecka zajmie się transportem oraz pokryje koszta dostarczenia czołgu: Tygrys model E.  Zgodnie z wyceną firm Lilies & CO Berlin datowaną na 7.X.1943 zawierającą poprawkę z 11.X.1943. Płatność musi zostać wykonana w 100 % w zwolnieniu w Markach Niemieckich w zgodzie z umową Niemiecko-Japońską o płatności, mianowicie kiedy przedmiot ( Tygrys ) będzie gotów do przesłania i nie później aniżeli 4 tygodnie po potwierdzeniu iż, przedmiot jest gotów do przesłania.  Cena przedmiotu / Cena ogółem - 645,000 Marek Niemieckich".

 

 

 

 

WERSJE  SPECJALNE TYGRYSA

 

Powstało kilka wersji specjalnych Tygrysa oraz pojazdów opartych na samym podwoziu, oto one:

 

 

 PANZERBEFEHLSWAGEN TIGER

    W 1943 roku, opracowano do jednostek pancernych uzbrojonych w Tygrysy, czołg dowodzenia projekt oparty był w całości na konstrukcji podstawowej Tygrysa, jedynie z małymi zmianami. Czołgi dowodzenia posiadały zmniejszony zapas amunicji działonowej ( z 92 do 66 naboi ). W miejsce amunicji, zamontowano w wieży dodatkowe wyposażenie radiowe. Demontowano także zintegrowany z działem karabin maszynowy MG-34. Pojazd ten posiadał dwie anteny prętowe, mocowane na wierzchu wieży oraz kadłubie. Przebudowano w ten sposób 84 Tygrysy.

 

 

BERGERPANZER TIGER

    Nieliczną grupę Tygrysów przebudowano na specjalne wozy pogotowia technicznego. Czołgi były pozbawione głównego uzbrojenia, mianowicie działa oraz sprzężonego z nim karabinu maszynowego, w jego miejscu zamontowano dźwig o udźwigu max. 15,000 kg.. Mechanizm dźwigu napędzany był przez silnik czołgowy, a sam silnik zastosowany w tym prototypie był identyczny co w samym czołgu Tygrys. Tym samym podczas holowania drugiego czołgu, silnik takiego pojazdu sam ulegał awariom z powodu przeciążeń. Dlatego efektywność projektu była znikoma, biorąc również pod uwagę wysoką cenę samego Tygrysa, byłby to jeden z najdroższych wozów ewakuacyjnych !!!.

 

Bergepanzer Tiger w całej okazałości.

Dobrze widoczna wieża z dźwigiem w Bergepanzer Tiger.

 

 FLAMMTIGER

    5.XII.1944 roku na specjalnym zebraniu, Hitler zarządził umieszczenie miotacza ognia za najgrubszym dostępnym pancerzem, mianowicie Tygrysa. Planowano wyprodukowanie pewnej ilości czołgów Tygrys, uzbrojonych w miotacze płomieni !!!. Pierwotnie zakładano zamontowanie miotacza płomieni, w miejsce wymontowanej wieży czołgu. Później projekt zmodyfikowano w ten sposób, iż miotacz miał być zamontowany w kadłubie, w miejsce karabinu maszynowego MG 34 ( obsługiwanego wcześniej przez radiotelegrafistę ). Zbiornik cieczy zapalającej zamierzano zabudować w kadłubie czołgu 2 x 400 litrów, planowano zmniejszyć zapas amunicji do działa głównego ( z 92 do 80 sztuk ). Planowany zasięg miotacza był planowany na 120-140 m. dzięki kompresji cieczy z 20 do 40 atmosfer, powinien wykonać on od 16 do 20 splunięć ogniem. Nazwa jednostki z tym typem pojazdu, miała brzmieć: Schwerst-Flammpanzer auf Tiger I.

 

 

RAMMTIGER

    Zbudowany specjalnie na życzenie Hitlera pojazd rodem z średniowiecza. Czołg-taran, nieuzbrojony w działo czy karabiny maszynowe, przeznaczony miał być prawdopodobnie do walki w mieście i szturmowania punktów ogniowych wroga. Nie używany bojowo. Projekt zakończony jedynie w fazie kilku ledwo ukończonych prototypów.

 

Rammtuger w całej okazałości.

 

 

STURMTIGER

    Jesienią 1942 roku pod wpływem ciężkich walk jakie miały miejsce pod Stalingradem, w dowództwie niemieckim powstał plan skonstruowania ciężkiego działa, mogącego skutecznie wspierać piechotę w walkach ulicznych. Ponieważ w tym okresie dostępne pojazdy: Sig-33 oraz Brummbar IV, nie spełniały już wymaganych oczekiwań. Poprzez wykorzystanie podwozia Tygrysa zamontowano nowy przedział bojowy. Mianowicie była to nieruchoma stalowa rama, z silnie pochyloną płytą przednią o grubości 150 mm !!!. Jako uzbrojenie zamontowano rakietowy miotacz bomb głębinowych o kalibrze 380mm ( StuM RW 61 L/5,4 - skonstruowany dla Kriegsmarine oraz produkowany przez firmę Rheinmetall-Borsig z Dusseldorfu ), dodatkowe uzbrojenie stanowił km MG-34 zamontowany po prawej stronie płyty czołowej ramy oraz tzw. Nahkampfgerat, zamontowany obok włazu załadowczego i przeznaczony do wystrzeliwania granatów dymnych oraz odłamkowych.. Prototyp zaprezentowano A.Hitlerowi, 20 października 1943 roku. na poligonie w Arys ( Orzysz ). Pojazd określono nazwami: Sturmmorser, Panzermorser lub Sturmpanzer VI, najczęściej stosuję się jednak nazwę: Sturmtiger. Pociski rakietowe o kalibrze 380 mm., ładowane były odtylcowo i odpalane z wnętrza przedziału bojowego. Jego konstrukcja zapobiegała oddziaływaniu na przedział bojowy uderzenia wstecznych gazów miotających. Problem rozwiązano w ten sposób, iż gazy w początkowym spalaniu ładunku wybuchowego dociskały stalowy pierścień uszczelniający, dopasowany do przedniej ściany klina zamkowego. W celu zmniejszenia siły odrzutu co było istotne wobec braku oporopowrotnika, musiano zapewnić odpływ gazów w momencie odpalania. Dlatego wykonano komorę rozprężania pomiędzy koszulką z gwintem a zewnętrzną ścianą lufy na całej jej długości. Komora miała wyjście dla gazów przy wylocie lufy. Moździerz mógł wystrzeliwać pociski burzące: R Spr Gr 4581 o masie 351 kg lub pociski kumulacyjne: R HI Gr 4592 o masie 345 kg. Zasięg pierwszego typu pocisku wynosił 5,600 m. W tym pocisku stosowano zapalniki uderzeniowe z regulowanym opóźnieniem ( od 0,5 do 12sek. ). Wewnątrz pojazdu szczególnie po załadunku amunicji, pozostawało niewiele miejsca dla 5-osobowej załogi. W wozie przewożono 12 pocisków, po 6 z każdej strony przedziału bojowego. Przyrząd celowniczy moździerza: Pak ZF 3x8, umieszczono w dużym otworze po lewej stronie przedniej płyty ramy, nad szczeliną obserwacyjną kierowcy. Produkcję Sturmtigerów rozpoczęto dopiero w sierpniu 1944 roku. Pojazdy montowano w berlińskiej firmie: Alkett, wykorzystując podwozia przeznaczonych do remontu Tygrysów. W sumie do końca roku, powstało zaledwie 18 sztuk tych samobieżnych moździerzy. Prototyp Sturmtigera, mimo, że jego pancerz był wykonany wyłącznie z żelaza, został użyty w połowie sierpnia 1944 roku w walkach przeciwko Powstańcom Warszawskim. Sturmtigery projektowano jako broń ofensywną, wpierającą natarcie własnej piechoty w terenie zurbanizowanym, tymczasem w końcowym okresie wojny Niemcy znajdowali się w zupełnej defensywie. Okazji do sensownego oraz skutecznego zastosowania ciężkich moździerzy, szczególnie przy ich niewielkiej donośności, było niewiele.

 

Sturmtiger w całej okazałości.

Sturmtiger w całej okazałości.

 

 

 

PUENTA

     Alianci ze swymi nieskończonymi ilościami sprzętu oraz masy ludzkiej, byli nie do powstrzymania przez coraz bardziej wątłe siły III Rzeszy. Pytaniem było tylko ile czasu zajmie oddziałom alianckim dotarcie do Berlina, kto pierwszy osiągnie stolicę ze wschodu Armia Czerwona czy też z zachodu siły Amerykanów i innych sił koalicyjnych oraz jaką cenę krwi oraz potu zapłacą atakujące oddziały. W ostatecznym rozrachunku Niemcy postawili na złą kartę. Wybrali przede wszystkim: jakość - prawdą jest iż procentowało to dużym bezpieczeństwem załóg oraz wielkimi zwycięstwami przypadającymi na pojedynczy czołg oraz jego załogę ). Ale tak Rosjanie ze swoimi: T-34 oraz olbrzymią rodziną dział samobieżnych SU oraz Alianci z: M4 Shermanami  oraz całą rodziną mniej powszechnych czołgów, byli górą produkując nie tysiąc czołgów danego typu, lecz dziesiątki tysięcy. W końcowym momencie, również oni postawili na jakość ( z powodu poniesionych olbrzymich strat wśród swoich załóg czołgowych, ciężkich do odrobienia oraz przeszkolenia ). Rosjanie wprowadzając czołgi ciężkie typu: IS oraz modernizując rodzinę czołgów ciężkich: KV, Alianci zachodni z kolei Niszczyciele Czołgów: M10 Wolverine, oraz czołgi: Sherman Firefly VC oraz: M26 Pershing. Jednak co ciekawe, to właśnie TYGRYS stał się postrachem oraz legendą pola walki. Niemalże w każdym pamiętniku żołnierza, nieważne czy ze wschodniego frontu czy też z zachodniego, który spotkał na swojej drodze Tygrysa ( często myląc go z czołgiem Panzer IV późnych wersji, ale pomińmy ten fakt ) wspominał, iż tylko sam dźwięk wydawany przez jego typowy silnik, siał postrach. Nie wspominając o spotkaniu bojowym z tym czołgiem.

 

 

POTOMEK

    Choć różnica technologiczna pomiędzy tymi pojazdami jest olbrzymia, to podobieństwo zewnętrzne jest dobrze zauważalne. Gdy Niemcy rozpoczęli produkcje swoich własnych czołgów po zakończeniu II Wojny Światowej, czyż nie mogli zrobić inaczej jak nadawać im nazw powiązanych z kotami. Owszem tak, rodzina czołgów: Leopard, jest jednymi z najbardziej rozwiniętych oraz najlepszych konstrukcji czołgowych na świecie. Czołgi te są zostały zakupione oraz używane są na całym świecie przez wiele armii, w tym także w Polsce (cóż może nie są to najnowsze modele z rodziny Leoparda ale lepsze to niż nic). Nie interesuję mnie w tym przypadku najnowsza wersja Leoparda 2A6, lecz nieco starszy model mianowicie A4. Gdy przyjrzeć się nieco bliżej z przodu obu tym czołgom możemy zauważyć uderzające podobieństwo tych prostych topornych ale jakże urzekających brył brył.

PzKpfw VI Tygrys w całej okazałości.

Leopard 2A4 w całej okazałości.

 

---------------------------------

Bibliografia

Ledwoch J., "PzKpfw VI TIGER", W-wa 1992.

 

http://www.alanhamby.com/tiger.html

www.Panzer.Punkt.pl